Szklane mikrogabinety – więcej przychodu z każdego m²

Szklane mikrogabinety – więcej przychodu z każdego m²

Każdy operator powierzchni elastycznych zna tę matematykę na pamięć: im więcej prywatnych gabinetów uda się wykroić z jednego piętra, tym wyższy przychód z metra kwadratowego. Problem pojawia się dopiero przy realizacji. Bo o ile sam podział przestrzeni brzmi prosto, o tyle sposób, w jaki się go przeprowadza, decyduje o tym, czy każdy gabinet faktycznie znajdzie najemcę – i to w cenie premium.

Dlaczego operatorzy dzielą metraż na mikrogabinety

Rynek biur serwisowanych i coworkingu rośnie w Polsce nieprzerwanie od kilku lat, a napędza go coś więcej niż moda na elastyczność. Jak zauważa Piotr Capiga z Cushman & Wakefield, biura serwisowane przestały być jedynie alternatywą – stały się strategicznym narzędziem właścicieli budynków.

Operator zyskuje dzięki nim stabilniejszy przepływ przychodów i większą odporność na rotację najemców. W Warszawie, gdzie wskaźnik pustostanów spadł w ostatnim kwartale do 9,7%, zaczyna wręcz brakować mniejszych modułów biurowych dla firm szukających szybkiej ekspansji.

Rentowność biura serwisowanego bierze się właśnie z tego mechanizmu: zamiast wynajmować całe piętro jednemu najemcy po stawce hurtowej, operator dzieli je na kilkanaście mniejszych gabinetów i wynajmuje każdy osobno, po stawce wyraźnie wyższej niż wynikałoby z prostego przeliczenia metrażu. Model ten, szerzej opisany w naszym artykule o rynku biur elastycznych, opiera się na różnicy między ceną hurtową a detaliczną.

Coraz częściej pojawia się też trzecia droga: w pełni wykończone, prywatne biura do natychmiastowego wprowadzenia, wynajmowane zwykle na dwa–trzy lata, bez dzielenia części wspólnych z innymi najemcami. Jak zauważa Anna Szmelak z Cushman & Wakefield, to rozwiązanie zyskuje tam, gdzie liczy się poufność danych. Aranżacja coworkingu przestaje więc być jednym modelem – staje się spektrum cen od open space po zamknięte gabinety.

Przeszklone od krawędzi do krawędzi moduły maksymalizują dostęp do światła dziennego, co bezpośrednio przekłada się na wyższą, w pełni weryfikowalną rynkowo stawkę najmu.

Karton-gips kontra szkło: gdzie kończy się światło, tam kończy się czynsz

Tu zaczyna się jednak prawdziwy problem inwestora. Najprostszy sposób na wydzielenie mikrogabinetu to ścianka z płyt gipsowo-kartonowych (GK) – tania, szybka w montażu, znana każdej ekipie budowlanej. Ma jedną poważną wadę: jest nieprzezroczysta. A skoro biuro ma zwykle okna po jednej lub dwóch stronach, każda kolejna ścianka z płyt GK odcina światło dzienne coraz głębiej w stronę środka piętra.

Dane nie pozostawiają złudzeń. Aż 47% pracowników biurowych nie ma dziś dostępu do światła naturalnego, a 63% przyznaje, że dzienne światło bezpośrednio wpływa na ich produktywność – wynika z badań Healthy Homes Barometer i YouGov. Dla najemcy szukającego gabinetu to nie estetyczny detal, tylko realne kryterium wyboru. Gabinet bez okna po prostu trudniej wynająć w stawce premium.

Ścianki z płyt GK działają w takiej sytuacji trochę jak zasłony zaciągnięte w środku dnia – tyle że rachunek za nie płaci nie najemca, lecz sam operator, w postaci niższego czynszu i dłuższego pustostanu. Przez dekady wydawało się, że w biurze nie da się upiec dwóch pieczeni na jednym ogniu: albo pełna prywatność za solidną ścianą, albo światło w otwartej przestrzeni.

Już w latach 50. niemiecki zespół Quickborner, twórca koncepcji Bürolandschaft, próbował rozwiązać ten dylemat, zastępując pełne ściany niskimi przegrodami i roślinami. Zyskiwał na świetle, tracił jednak na prywatności, której dzisiejszy najemca oczekuje jako standardu.

Systemy szklane rozwiązują ten sam problem inaczej: dają pełną, zamykaną na klucz prywatność, a jednocześnie przepuszczają światło przez kolejne warstwy przeszklenia aż do najdalszego zakątka piętra. Nie kosztem prywatności, tylko obok niej.

Jak mówił Le Corbusier, jeden z pionierów nowoczesnej architektury: „przestrzeń, światło i porządek – tego człowiek potrzebuje tak samo jak chleba czy miejsca do spania”. Zapisał to w 1923 roku w książce „W stronę architektury”, ale w biurze serwisowanym te słowa nabierają zupełnie dosłownego, finansowego znaczenia.

Transparentne systemy działowe pozwalają na wydzielenie komfortowych i wyciszonych stref do pracy zespołowej, zachowując przy tym wizualną przestronność całego piętra typu flex.

System J AZ® 40 mm w praktyce

System J AZ® 40 mm zaprojektowano z myślą o maksymalnej transparentności: smukła, 40-milimetrowa konstrukcja aluminiowa, przeszklenie od krawędzi do krawędzi i opcja bezramkowej ramy łukowej, niemal znikającej z pola widzenia. Dostępny w dwóch wariantach – dekoracyjnym Allure oraz w pełni modułowym Structure, pomyślanym pod szybkie zmiany układu piętra.

Ten drugi ma znaczenie praktyczne dla operatora: gdy najemca urośnie z pięciu do dwudziestu pięciu osób, układ mikrogabinetów można przestawić w kilka dni, bez kucia ścian, kurzu i tygodni przestoju generujących utracony przychód.

Co się jednak dzieje, gdy jeden system musi obsłużyć zarówno strefy ciche, jak i te maksymalnie doświetlone? Warto pamiętać, że J AZ® 40 mm projektowany jest przede wszystkim pod światło, nie pod izolację akustyczną. Tam, gdzie konkretna strefa wymaga ciszy powyżej standardu – budka telefoniczna, sala poufnych spotkań – lepszym wyborem bywa grubszy system AZ® 78 mm, z izolacją do 50 dB.

Najlepiej sprawdzające się piętra flex łączą oba systemy w jednym projekcie, a lukę wypełniają jeszcze pojedyncze budki ILOT – świetne uzupełnienie tam, gdzie brakuje już miejsca na kolejny pełny gabinet, a najemcy potrzebują choć chwili prywatności na telefon.

Ile realnie zyskuje operator na podziale powierzchni

Ile faktycznie traci operator na jednym źle doświetlonym gabinecie w skali roku? Odpowiedź zależy od miasta i klasy budynku, ale kierunek jest zawsze ten sam: gabinet bez dostępu do światła wynajmuje się dłużej i taniej. Poniższe zestawienie pokazuje ogólne tendencje rynkowe, bez podawania konkretnych stawek, które różnią się między lokalizacjami.

KryteriumGabinet przy oknieMikrogabinet w głębi – płyty GKMikrogabinet w głębi – szkło J AZ®
Dostęp do światła dziennegoPełnyBrak lub śladowyPośredni, ale odczuwalny
Czas potrzebny na wynajęcieNajkrótszyNajdłuższyZbliżony do gabinetu przy oknie
Osiągalna stawka najmuStawka premiumStawka obniżonaZbliżona do premium
Koszt oświetlenia sztucznegoNiskiWysoki, przez cały dzieńOgraniczony

Różnica nie bierze się z jednego czynnika, tylko z ich sumy: krótszego pustostanu, wyższej osiągalnej stawki i niższych kosztów eksploatacji. Każde piętro staje się w ten sposób układanką, w której dodatkowy promień słońca ma swoją konkretną wycenę.

Przy kilkunastu gabinetach na piętrze te różnice się kumulują – rentowność rośnie nie dlatego, że przybywa metrów, tylko dlatego, że każdy z nich pracuje efektywniej. Gra jest warta świeczki zwłaszcza wtedy, gdy dopłatę do systemu szklanego rozłoży się na cały okres eksploatacji, a nie tylko na budżet jednego fit-outu.

Modułowe ścianki szklane, w przeciwieństwie do płyt GK, można też demontować, przewozić i odzyskiwać do kolejnego projektu – co dodatkowo poprawia rachunek ekonomiczny całej inwestycji w dłuższej perspektywie.

Zastosowanie folii szronionej lub częściowego matowienia na szklanych ścianach to idealny kompromis, który gwarantuje najemcom dyskrecję bez odcinania mikrogabinetu od naturalnego oświetlenia.

Jak zaplanować podział powierzchni biurowej na mikrogabinety

Zanim zapadnie ostateczna decyzja o konkretnym układzie mikrogabinetów na piętrze, warto przejść przez kilka podstawowych kroków planistycznych. Pozwalają one uniknąć kosztownych poprawek już po montażu ścianek, gdy zmiana układu oznacza realny przestój i utracony przychód:

  1. Sprawdźcie naświetlenie piętra przed projektem – gdzie realnie dociera światło z okien, a gdzie kończy się bez ingerencji w materiał ścian.
  2. Zaplanujcie strefy akustyczne osobno od stref świetlnych – J AZ® 40 mm tam, gdzie liczy się jasność, AZ® 78 mm lub ILOT tam, gdzie priorytetem jest cisza.
  3. Projektujcie z myślą o rekonfiguracji – modułowe słupki i profile pozwalają zmienić układ gabinetów bez remontu, gdy zmieni się profil najemców.

Podział powierzchni biurowej na mikrogabinety to dziś jeden z najprostszych sposobów na podniesienie przychodu z tego samego metrażu – pod warunkiem, że materiał ścianki nie zabiera tego, co miał dać sam podział przestrzeni. Szklane ściany w coworkingu przestały być estetycznym dodatkiem; stały się elementem kalkulacji zysków, równie ważnym jak lokalizacja czy standard wykończenia.

Trzymanie ręki na pulsie rynku flex oznacza dziś też patrzenie na to, z czego zbudowane są ściany między gabinetami. To od nich, częściej niż mogłoby się wydawać, zależy wynik finansowy całego piętra.