Zabudowa tarasu restauracji – taras, który zarabia cały rok

Powrót do bloga 2026-08-05

Piątkowy wieczór, połowa listopada. W sali zajęte jest może sześć stolików, na zewnątrz mży deszcz, a taras – latem tętniący życiem, pełen kieliszków i rozmów – stoi pusty. Krzesła są złożone, parasole zwinięte, a metraż, o który latem toczyła się prawdziwa walka rezerwacyjna, przez większą część roku po prostu nie zarabia.

Brzmi znajomo? Większość właścicieli restauracji i hoteli w Polsce zna ten obrazek na pamięć. Problem w tym, że ten sam kawałek podłogi mógłby generować przychód przez dwanaście miesięcy, nie cztery – wystarczy zmienić podejście do tego, czym w ogóle jest taras.

Taras jako czwarta sala, która stoi pusta przez osiem miesięcy w roku

Pomysł, żeby cieszyć się widokiem na zieleń bez znoszenia zimowego chłodu, wcale nie jest nowy. W XIX wieku bogata mieszczańska i arystokratyczna Europa masowo budowała ogrody zimowe – przeszklone salony, w których mimo szalejącej za oknem zimy można było popijać kawę w otoczeniu roślin.

Różnica jest taka, że dziś podobne rozwiązanie, oparte na nowoczesnym szkle zespolonym i systemach przesuwnych, stać każdą restaurację czy hotel, nie tylko pałacową rezydencję. Powstał z tego pomysłu swoisty ogród zimowy nowej generacji – przestrzeń, która wygląda i funkcjonuje jak tradycyjny ogródek, tylko że nie znika wraz z pierwszymi przymrozkami.

Nowoczesna zabudowa tarasu to już nie prowizoryczna plandeka na zimę, tylko pełnoprawna, przeszklona konstrukcja, która na stałe powiększa użytkową powierzchnię lokalu. Warto pomyśleć o niej jak o dodatkowej sali – tyle że świecącej pustkami przez osiem miesięcy w roku, mimo że czynsz i podatek od nieruchomości płaci się za nią przez wszystkie dwanaście.

Ale czy to się naprawdę opłaca, skoro w Polsce ładna pogoda nie trwa cały rok? Żeby to sprawdzić, warto spojrzeć na konkretny przykład zabudowy tarasu restauracji: lokal z tarasem na 24 miejsca, czyli sześć stolików czteroosobowych, w mieście średniej wielkości. Przy typowym obłożeniu i średnim rachunku taka strefa w szczycie sezonu potrafi wygenerować około 2200 zł przychodu dziennie.

Problem w tym, że klasyczny sezon ogródkowy w Polsce to praktycznie cztery miesiące – od późnej wiosny do wczesnej jesieni. Reszta roku pozostaje bez przychodu z tej części lokalu, mimo że stoliki, krzesła i lokalizacja nigdzie się nie wybierają.

WskaźnikTaras bez zabudowy (sezon 4-miesięczny)Taras zabudowany (cały rok)
Liczba miesięcy w użyciuok. 412
Liczba dni obsługi gościok. 120ok. 330–340
Przychód w szczycie sezonuok. 260 000 złok. 260 000 zł
Przychód poza szczytem sezonu0 zł (taras zamknięty)ok. 230 000–250 000 zł
Łączny przychód roczny z tej strefyok. 260 000 złok. 490 000–510 000 zł

*Dane szacunkowe i poglądowe – rzeczywiste wyniki zależą od lokalizacji, cen w karcie i frekwencji gości.

Innymi słowy: ta sama podłoga, te same stoliki, ale niemal dwukrotnie wyższy przychód z tej części lokalu. Dodatkowe środki z wydłużonego sezonu to w praktyce odpowiednik dołożenia czterech, może pięciu stolików do głównej sali – i to bez wyburzania jednej ściany. Gra warta świeczki? W tym wypadku śmiało można powiedzieć, że gra warta szyby.

Nastrojowy ogródek w szczycie sezonu to potężne źródło dochodu, które nowoczesna zabudowa pozwala utrzymać przez cały rok.

Przeszklenia tarasowe HoReCa w akcji – otwarte i zamknięte w mgnieniu oka

Restauracja to nie dom jednorodzinny. Kelnerzy krążą między stolikami, goście przychodzą falami, a pogoda potrafi zmienić się w trakcie jednej zmiany – rano słońce, po południu burza znad Bałtyku. System zabudowy tarasu musi więc nadążać za rytmem lokalu, a nie odwrotnie.

Puaro oferuje w tym zakresie dwa rozwiązania, sprawdzające się w różnych scenariuszach gastronomicznych – w zależności od tego, na czym bardziej zależy właścicielowi: na widoku czy na maksymalnej szczelności.

System bezramowy – kiedy liczy się każdy centymetr widoku

Panele szklane przesuwają się swobodnie, bez masywnych ram, dzięki czemu w ciepły dzień cała przednia ściana tarasu może niemal zniknąć – zostaje tylko widok i świeże powietrze. To rozwiązanie dla lokali, które chcą zachować charakter otwartego ogródka przez większość roku, a zamykać się tylko wtedy, gdy naprawdę trzeba.

System ramowy – kiedy priorytetem jest szczelność

Tam, gdzie liczy się maksymalna izolacja termiczna i możliwość zamknięcia całej strefy na klucz po godzinach pracy, lepiej sprawdza się system ramowy. Szyby zespolone i solidne łożyska zapewniają płynne przesuwanie paneli nawet po latach codziennej eksploatacji, a dwustronny zamek daje personelowi pewność, że nikt niepowołany nie dostanie się na teren w nocy.

W obu przypadkach chodzi o to samo – mieć asa w rękawie, gdy pogoda zmienia zdanie szybciej, niż zdąży się zmienić prognoza. Upalne popołudnie? Panele odjeżdżają na bok i przestrzeń w kilka chwil wraca do formy otwartego ogródka. Nagła ulewa czy zimny podmuch znad Bałtyku? Kilkanaście sekund wystarczy, żeby zamknąć całość, nie przerywając serwisu i nie tracąc gości, którzy w innym wypadku po prostu by wyszli.

Kompletnie wyposażona sala eventowa na tarasie dzięki solidnej zabudowie zyskuje funkcjonalność przez 12 miesięcy w roku.

Cisza mimo zgiełku miasta – komfort gości bez utraty widoku

Lokalizacja z widokiem to skarb – dopóki nie okaże się, że widok na ruchliwą ulicę oznacza też spaliny, klaksony i gwar, przez który trudno prowadzić rozmowę przy kolacji. Miejskie restauracje i hotele stoją czasem przed pozornie niemożliwym wyborem: albo świetna lokalizacja, albo spokój.

Zabudowa tarasu pozwala mieć jedno i drugie. Szyby zespolone stosowane w systemach Puaro ograniczają przenikanie hałasu z zewnątrz nawet o kilkadziesiąt decybeli – w zależności od konfiguracji szkła można mówić o wyciszeniu na poziomie od 30 do 40 dB. Szyba działa tu trochę jak dobre okno w bibliotece przy ruchliwej ulicy: widzisz cały ruch, ale go nie słyszysz.

Nowojorski restaurator Danny Meyer, twórca Union Square Hospitality Group, mawiał, że „gościnność istnieje wtedy, gdy wierzysz, że druga osoba jest po twojej stronie”. Trudno o lepsze uzasadnienie tego, po co w ogóle inwestować w komfort akustyczny gości – to nie dodatek, tylko część tego, czym w ogóle jest dobra obsługa.

A jednocześnie – i to jest sedno całego pomysłu – gość wciąż widzi to, po co przyszedł: miasto, ogród, zachód słońca za szybą. Nic nie blokuje widoku, bo przeszklenie działa jak przezroczysta bariera dźwiękowa, a nie tradycyjna ściana.

Bezpieczeństwo, o którym gość nie myśli, ale które musi działać

Zabudowa tarasu gastronomicznego, w odróżnieniu od tej przy prywatnym domu, każdego dnia obsługuje dziesiątki, a czasem setki gości. Szkło nie może być tu tylko ładne – musi też być bezpieczne, niezależnie od tego, czy chodzi o przypadkowe uderzenie krzesłem, poryw wiatru, czy zwykłe zmęczenie materiału po latach eksploatacji.

W zabudowach dla obiektów komercyjnych stosuje się zarówno szkło hartowane, jak i laminowane – zgodnie z normami PN-EN 12150 oraz PN-EN ISO 12543. Wybór zależy od miejsca: szkło hartowane rozpada się po pęknięciu na drobne, tępe kawałki, które nie kaleczą, więc świetnie sprawdza się w strefach o dużym natężeniu ruchu.

Szkło laminowane z kolei, dzięki folii PVB między taflami, trzyma się razem nawet po pęknięciu, więc nadal pełni funkcję bariery – to kluczowe tam, gdzie przeszklenie jest duże albo znajduje się wyżej nad poziomem gruntu, na przykład na tarasach piętrowych restauracji hotelowych. Wybór między jednym rozwiązaniem a drugim to nie kwestia gustu, tylko odpowiedzialności – zwłaszcza w miejscu, do którego wstęp ma każdy, a nie tylko domownicy.

Przeszklony ogród zimowy z panoramicznym widokiem to gwarancja komfortu i elegancji, która przyciąga gości niezależnie od pogody.

Ile to kosztuje i od czego zacząć?

Ile to wszystko kosztuje i po jakim czasie się zwróci? To pytanie prędzej czy później zadaje sobie każdy restaurator, który dotarł do tego akapitu. Odpowiedź zależy od metrażu, wybranego systemu i lokalizacji, ale patrząc na przykład z tabeli wyżej – dodatkowe kilkaset tysięcy złotych przychodu rocznie potrafi zamortyzować inwestycję szybciej, niż mogłoby się wydawać.

Ponad 500 zrealizowanych projektów zabudów tarasowych w Polsce to nie przypadek, tylko efekt tego, że rachunek ekonomiczny po prostu się zgadza – dla domu jednorodzinnego, ale tym bardziej dla lokalu, który na każdym dodatkowym miejscu siedzącym zarabia bezpośrednio.

Warto też pamiętać, że zabudowa tarasu bywa dopiero pierwszym krokiem. Restauracje hotelowe i lokale w obiektach komercyjnych coraz częściej sięgają też po przeszklenia wewnętrzne – prywatne salki bankietowe, strefy VIP czy elastyczne podziały sali, które można dostosować do wielkości grupy w kilka minut. Więcej o takich rozwiązaniach dla obiektów komercyjnych znajdziesz w pełnej ofercie Puaro.

Zanim podejmiesz decyzję, warto zebrać w jednym miejscu to, co realnie zyskuje lokal dzięki całorocznej zabudowie:

  • dodatkowy przychód z tej samej powierzchni przez 12, a nie 4 miesiące w roku,
  • elastyczność – otwarcie lub zamknięcie przestrzeni w kilkanaście sekund,
  • komfort akustyczny gości bez utraty widoku na zewnątrz,
  • bezpieczeństwo konstrukcji zgodne z normami dla obiektów komercyjnych.

Jeśli prowadzisz restaurację, hotel czy dowolny lokal gastronomiczny i zastanawiasz się, czy wasz taras mógłby zarabiać przez cały rok – to najlepszy moment, żeby to sprawdzić. Skontaktuj się z zespołem Puaro i porozmawiajmy o konkretnym projekcie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kompleksowe rozwiązania szklane – od projektu po realizację

Interesują Cię zaawansowane, szybkie w montażu i ekologiczne systemy szklanych ścianek działowych, balustrad czy zabudowy tarasu?

Masz pytania lub potrzebujesz wyceny? Skontaktuj się z nami – nasi eksperci pomogą Ci dobrać najlepsze rozwiązanie dla Twojego projektu.

    Pola oznaczone symbolem * są wymagane.