Jeszcze kilka lat temu wzorem nowoczesnego biura był wystudiowany minimalizm: biel, szarość, gładkie blaty i puste ściany, na których wzrok nie miał się o co zaczepić. Dziś te same przestrzenie coraz częściej przypominają ogród zimowy albo pracownię projektanta. Przy oknach rosną fikusy, recepcję zdobi ściana z mchu, a sale spotkań dostają kolory, które jeszcze niedawno uchodziły za mało poważne.
Za tą zmianą stoją dwa trendy, o których w branży mówi się dziś najwięcej: biophilic design, czyli projektowanie inspirowane naturą, oraz dopamine decor – odważna gra kolorem, która ma poprawiać nastrój. Pierwszy zwykle stawia na wyciszenie i kontakt z przyrodą, drugi – na energię, ekspresję i indywidualność. Czy da się je pogodzić w jednym biurze tak, żeby nie zamieniło się ono ani w dżunglę, ani w plac zabaw? Da się, pod warunkiem że za estetyką idzie funkcjonalność.
Biophilic design – natura w roli współpracownika
Pojęcie biofilii spopularyzował w 1984 roku amerykański biolog Edward O. Wilson. Określał nim wrodzoną potrzebę kontaktu z przyrodą, a biophilic design przenosi tę ideę do wnętrz. Nie chodzi wyłącznie o donice przy oknie – równie ważne są światło dzienne, widok na zieleń, naturalne materiały, jak drewno, kamień czy wełna, oraz organiczne kształty.
Brzmi miło, ale czy przekłada się na coś więcej niż ładne zdjęcia? W raporcie Human Spaces z 2015 roku, opartym na ankietach wśród 7600 pracowników z 16 krajów, osoby pracujące w otoczeniu naturalnych elementów, takich jak zieleń i światło dzienne, deklarowały o 15% wyższy dobrostan, o 6% wyższą produktywność i o 15% większą kreatywność. W eksperymentach terenowych z 2014 roku międzynarodowy zespół badaczy wykazał, że dodanie roślin do surowych biur zwiększyło produktywność o około 15%.

Dopamine decor – kolor, który ma poprawiać nastrój
Dopamine decor wyrósł ze świata mody, a dokładniej z dopamine dressing, czyli noszenia ubrań w kolorach, które mają poprawiać humor. Termin ukuła psycholożka mody Dawnn Karen, a media społecznościowe szybko przeniosły tę filozofię do wnętrz. Stąd nasycone barwy, color blocking i wyraziste wzory – odpowiedź na lata, w których królowały beże i szarości.
Sama nazwa jest raczej chwytliwa niż naukowa – kolor nie uwalnia dopaminy automatycznie. Badania pokazują jednak, że barwy są dość powtarzalnie kojarzone z określonymi emocjami, a znaczenie mają nie tylko odcień, ale też jasność i nasycenie. To, czy kolor rzeczywiście zmienia samopoczucie, jest natomiast mniej oczywiste, niż sugerują popularne poradniki.
Związek koloru z emocjami artyści intuicyjnie wykorzystywali na długo przed powstaniem współczesnej psychologii koloru. W eseju „O duchowości w sztuce” Wasilij Kandinski pisał (w wolnym tłumaczeniu): „Kolor jest siłą, która bezpośrednio wpływa na duszę”.
Osobisty charakter trendu ma też oparcie w badaniach. W eksperymentach, które dr Craig Knight z Uniwersytetu w Exeter opisał w 2010 roku, osoby samodzielnie urządzające swoje stanowisko pracowały do 32% wydajniej niż w surowym biurze typu lean. Knight przywoływał nawet przykłady firm, w których dla zachowania idealnego porządku mocowano klawiatury do blatów i przyklejano zszywacze taśmą.
Jak połączyć biophilic design z dopamine decor?
Pozornie oba trendy ciągną w przeciwne strony – jeden ku spokojowi, drugi ku energii. W praktyce świetnie się jednak uzupełniają, bo odpowiadają na różne potrzeby zespołu. Najłatwiej zobaczyć to w zestawieniu:
| Cecha | Biophilic design | Dopamine decor |
|---|---|---|
| Paleta | Zielenie, beże, barwy drewna i kamienia | Nasycone barwy i mocne kontrasty |
| Materiały | Drewno, kamień, wełna, żywe rośliny | Lakierowane powierzchnie, wzorzyste tkaniny, barwione szkło |
| Zamierzony efekt | Wyciszenie, sprzyjanie regeneracji | Pobudzenie, ożywienie przestrzeni |
| Najlepsze miejsce | Strefy skupienia i relaksu | Sale spotkań, kuchnia, recepcja |
| Ryzyko przesady | Efekt dżungli, kłopotliwa pielęgnacja | Chaos i przebodźcowanie |
Wspólnym mianownikiem obu stylistyk jest zieleń. Bazą powinna jednak pozostać natura, a kolor – akcentem. Ludwig Mies van der Rohe, projektant słynnego Farnsworth House, mówił (w wolnym tłumaczeniu): „Powinniśmy dążyć do tego, by połączyć naturę, domy i ludzi w wyższą jedność”. Był przekonany, że przyroda oglądana przez szkło zyskuje głębsze znaczenie. W biurze tę rolę przejmują szklane ściany działowe, które wpuszczają światło dzienne w głąb wnętrza.

Każda strefa ma swój nastrój
Dobrze zaprojektowane biuro przypomina przemyślaną playlistę – są w niej utwory na rozkręcenie i takie na wyciszenie. Zamiast malować całe piętro na jeden kolor, lepiej rozplanować trendy według stref. Przydaje się przy tym znana z projektowania wnętrz zasada 60-30-10: 60% to spokojna, naturalna baza, 30% kolor uzupełniający, a 10% mocny akcent.
| Strefa | Czego potrzebuje | Biophilic design | Dopamine decor |
|---|---|---|---|
| Recepcja | Dobrego pierwszego wrażenia | Zielona ściana, drewno, światło dzienne | Kolor marki jako akcent |
| Open space | Porządku i orientacji | Rośliny jako naturalne przegrody | Kolor wyznaczający strefy |
| Sale spotkań | Energii i swobody | Widok na zieleń przez szklane ściany | Odważne barwy i wzory |
| Strefa skupienia | Ciszy i koncentracji | Drewno, filc, roślina w polu widzenia | Głębokie, stonowane barwy |
| Strefa relaksu | Regeneracji | Rośliny, naturalne tkaniny, ciepłe światło | Ciepłe, otulające kolory |
Strefy skupienia i relaksu nie muszą być nudne
Miejsca do cichej pracy wciąż często urządza się jak poczekalnię: szara wykładzina, biała ściana i jedno krzesło. Kto powiedział, że cisza musi być szara? Głęboka butelkowa zieleń, granat czy stonowana terakota mogą tworzyć spokojniejsze, mniej pobudzające wizualnie otoczenie, a przy tym nadają wnętrzu charakter.
Co ważne, nowoczesne budki biurowe można personalizować pod kątem kolorystyki i materiałów, dzięki czemu idealnie wpisują się w estetykę dopamine decor. W systemie ILOT konstrukcję da się wykończyć w dowolnym kolorze z palety RAL albo w wersji imitującej drewno lub beton. Budka w odważnej barwie staje się akcentem open space’u, a izolacyjność akustyczna systemu sięga Rw 32 dB.
Ten sam model z dekorem drewna, otoczony zielenią, wpisze się z kolei w biofilną aranżację. Strefa relaksu też nie musi być beżowym kątem z kanapą. Ciepłe, przygaszone odcienie musztardy, naturalne tkaniny i łagodne światło pomagają stworzyć miejsce, w którym przerwa pozwala naprawdę złapać oddech.
Funkcjonalność ponad efekt wow
Nawet najpiękniejsza aranżacja przegra z codziennością, jeśli nie będzie praktyczna. Rośliny trzeba podlewać, tkaniny czyścić, a hałas nie zniknie tylko dlatego, że ściany zmieniły kolor. Zanim zamówisz pierwszą donicę, sprawdź kilka kwestii:
- akustyka – zieleń i kolor nie wygłuszą open space’u, zrobią to przegrody, panele i budki,
- światło – dzienne jest cenne, ale wymaga ochrony przed olśnieniem i przegrzewaniem, a sztuczne powinno dobrze oddawać kolory,
- pielęgnacja – plan podlewania lub umowa serwisowa, odporne gatunki albo stabilizowany mech,
- trwałość – kolorowe tapicerki i okładziny muszą znieść intensywne użytkowanie.
A co, jeśli modny kolor za trzy lata się opatrzy? Najodważniejsze barwy warto lokować w tekstyliach, dodatkach i elementach mobilnych, a nie w drogich, trwałych zabudowach. I jeszcze jedno: co za dużo, to niezdrowo – nadmiar bodźców potrafi męczyć równie mocno jak ich brak.
Zieleń i kolor w jednym zespole
Biophilic design i dopamine decor nie muszą ze sobą rywalizować. Natura daje biuru spokojną bazę, a kolor może dodać energii tam, gdzie jest potrzebna. Projekt najlepiej zacząć od mapy stref i potrzeb zespołu, a dopiero potem dobierać rośliny, barwy i materiały. Wtedy trend staje się narzędziem, a nie jednosezonową modą.

2 komentarze
czysta synergia natury i koloru, dokładnie ten kierunek, w którym idzie employee experience. u nas w firmie to byłby prawdziwy game changer dla kultury organizacyjnej. a jak wy to widzicie u siebie?
Ja jeżdże od 30 lat i w bazie tez nam kiedyś wstawili fikusa do dyspozytorni żeby było ładniej. Po miesiącu stał suchy w kącie bo nikt nie podlewał. Najpierw niech kogoś zatrudnią do roślin potem zmieniają kolor ścian.